5 rzeczy, których żadna matka nie chce słyszeć

Wychodzę z założenia, że jeśli nie masz do powiedzenia nic miłego – nic nie mów. Prosta zasada. Problem polega na tym, że bardzo często komentarze czy opinie, które w jakiś sposób negatywnie Nas dotykają, wyrażane są w taki sposób, że pozornie nie ma w nich nic złego. Ot, jedno zdanie rzucone pół żartem-pół serio. Takie niby nic, ale jak to usłyszysz to albo gotujesz się ze złości, albo czujesz się jak gówno.

Ten problem osiąga swoje apogeum, jeśli jesteś matką. Bo nie wiedzieć czemu, kiedy w twoim życiu pojawi się dziecko, nagle wszyscy dookoła rzucają komentarzami i opiniami na prawo i lewo. Każdy interesuje się czy karmisz piersią, co jesz, ile sypiasz. Ludzie dają sobie przyzwolenie, żeby komentować twój styl macierzyństwa i bycia, a kiedy twoje dziecko podrośnie, jego zachowania również pojawiają się na celowniku. Wszystko oczywiście jest skrzętnie przebrane za ,,pomoc” czy wyrażanie opinii. A przecież mamy wolność słowa. Helloł!

Niektórych rzeczy matka nie chce słyszeć. O niektóre rzeczy po prostu nie wypada pytać. Im dłużej nad tym myślę tym więcej niechcianych sytuacji i wypowiedzi pojawia się w mojej głowie.

1.Twoje dziecko jest rozpieszczone

Takie wypowiedzi padają najczęściej z ust osób starszych, które mają zupełnie inne podejście do wychowywania dzieci. Nie zmienia to faktu, że strasznie mnie to irytuje. Każdy przejaw wyrażania złych emocji przez dziecko uznawany jest za objaw rozpieszczenia.

Uwaga! Dziecko też odczuwa emocje zarówno te dobre jak i złe. Dokładnie jak dorosły. Różnica jest taka, że dziecko radzi sobie z nią w sposób jaki zna od urodzenia. Czyli płacze, wpada w histerię, tupie nogami. Wyrzuca to z siebie bo nie zna innych sposobów na radzenie sobie ze złością, smutkiem czy frustracją. Musi się tego nauczyć a do tego jest potrzebny czas i pomoc rodziców.

Kolejną rzeczą, której wiele osób nie rozumie jest fakt, że dziecko też ma prawo do posiadania własnego zdania. To nie jest bezmyślna istota, która ma wykonywać polecenia. Nie. Kilkuletnie dziecko myśli, czuje, czegoś chce i czegoś nie chce. To nie jest przejaw rozpieszczenia tylko rozwoju. Moje dziecko czasem płacze, krzyczy, tupnie nogami, albo (o zgrozo!) rzuci zabawką. To nie oznacza jednak, że jest rozpieszczone.

2.Tak właśnie jest z dziećmi

Czasami jestem zmęczona i dosłownie padam na twarz. I wcale nie chodzi mi o zmęczenie fizyczne. Nie, chodzi mi o totalne zajechanie psychiczne. Tak wielkie, że zastanawiasz się czy twój mózg jeszcze działa czy wyłączył się już kilka godzin temu. Takie, że wszystkie czynności mechanicznie i nagle uświadamiasz sobie, że schowałaś chleb do lodówki a szynkę do chlebaka. Albo posoliłaś kawę.

W takich sytuacjach zdarza się, że mam ochotę ponarzekać. Wygadać się. Bo są takie dni, kiedy wieczorem biegam cała spocona między jednym dzieckiem a drugim i jedyne na co mam ochotę to zamknięcie się w łazience, zaszycie się w ciemnym kącie i wycie. Nie płakanie, tylko wycie godne zranionego zwierzęcia. Przejmujące i donośne.

I w takich sytuacjach nienawidzę słyszeć: Tak to jest z dziećmi. Coś w stylu, Halo! czego Ty się spodziewałaś? To normalne. Nosz kurde, wiem że to normalne i wszystkie matki tak mają. Nie urwałam się z księżyca! Ale siedzę całymi dniami sama z dwójką dzieci i mam momenty, kiedy zwyczajnie mam dość. Mam gorsze dni. I wolałabym wtedy usłyszeć coś pozytywnego i trywialnego. Jutro będzie lepiej albo Weź kilka głębokich oddechów, wypnij cycki do przodu i się uspokój. Mówienie, że tak jest z dziećmi jest tak samo sensowne jak mówienie, że nie masz tak źle bo inni mają gorzej. Na pewno nie pomoże i w sumie to lepiej nic nie mówić.

3.Ale jak to nie karmisz piersią?!

Mam wrażenie, że w Polsce karmienie piersią stało się jakimś nowym przedmiotem kultu. Ludzie podchodzą do niego tak fanatycznie, że strach się przyznać, że się tą piersią nie karmi. To narażanie się na publiczny lincz. A jak już tą piersią karmisz to z pewnością nie raz usłyszysz co możesz jeść a czego nie albo narazisz się na oburzenie osób trzecich, które z przerażeniem będą analizować zawartość twojego talerza.

Szczerze nie rozumiem dlaczego ludzi tak bardzo interesuje sposób w jaki karmisz swoje dziecko. To bardzo osobista i indywidualna sprawa. I nie ma znaczenia czy zrezygnowałaś z karmienia piersią dla wygody, czy nie mogłaś czy ci zwyczajnie nie wyszło. Tak, mleko matki jest najzdrowsze, ale karmienie mlekiem modyfikowanym nie jest końcem świata i w żaden sposób nie krzywdzi dziecka.

Warto też wspomnieć, że komentarze odnośnie karmienia piersią mogą być zwyczajnie przykre. Wiele mam bardzo chce karmić piersią, ale z jakiegoś niezależnego od nich powodu to się nie udaje. Takie ciągłe wspominanie tego tematu sprawia jedynie, że czują się jeszcze gorzej same ze sobą i obwiniają się, że nie dały rady.

4.To kiedy następne? lub Wow! Chcecie więcej dzieci?!

To niby zwyczajne pytania. Ale mogą sprawiać przykrość a nawet być obraźliwe. Niektórzy nie chcą mieć więcej niż jednego dziecka i ciągłe pytania o drugie są zwyczajnie irytujące. Inaczej sprawa wygląda u par, które chcą a nie mogą mieć więcej dzieci. W takiej sytuacji zadając takie pytania nieświadomie sprawiamy komuś przykrość i rozdrapujemy rany.

Powtórzę się, ale zupełnie jak w przypadku KP, to indywidualna i osobista sprawa. Szczególnie, że często takie pytania padają z ust osób nie z naszego bliskiego otoczenia, które są co najwyżej znajomymi. Nie rozumiem dlaczego niektórzy tak ochoczo zaglądają innym w macicę.

5.Twoje dziecko zrobiło się takie pulchne czytaj za dużo waży

Nie znoszę komentowania czyjejś wagi. A jak odnosi się to do dzieci to w ogóle zaczynam się w środku trząść. I całkowicie rozumiem, że czasami powiedzenie Twoje dziecko jest pulchne nie ma negatywnego wydźwięku. Jest raczej czymś w stylu Twoje dziecko jest słodkie. Ale mi chodzi o nieco inną sytuację. Chodzi mi o powiedzenie tego w taki sposób, że rodzic czuje sugestię, że jego dziecko za dużo waży. Lub słyszy wprost, że dziecko jest pulchne i nabite i czy czasem nie jest przekarmiane.

Jeśli lekarz nie komentuje wagi dziecka to uznaje, że jest w normie. To jest dziecko! I każde dziecko rozwija się i rośnie inaczej. I naprawdę nie ma sensu pytać czy moje dziecko je za dużo i czy za dużo nie waży. Nie, nie je za dużo i nie waży za dużo. Rośnie na swój sposób i to jest ok.

Milczenie jest złotem. Im jestem starsza, tym bardziej doceniam i rozumiem to powiedzenie. W niektórych sytuacjach lepiej nic nie mówić. A jak już się słyszy coś, co jest niepożądane i negatywnie na Nas wpływa, najlepiej puścić to mimo uszu. To trudna do przyswojenia lekcja, ale pomoże Nam utrzymać nasze zdrowie psychiczne na właściwym poziomie.

2 myśli na temat “5 rzeczy, których żadna matka nie chce słyszeć

    1. Chodzi Ci o to, że matki mówią te rzeczy matkom? Tak jest, to się nie wyklucza. Niektóre matki też same z siebie opowiadają o takich rzeczach. Jednak każdy jest inny i te 5 rzeczy akurat mnie irytuje i zaobserwowałam, że nie tylko mnie 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s