Moje podejście do szafy niemowlaka przy pierwszym i drugim dziecku – co się zmieniło

Przy drugim dziecku, jako rodzice, czujemy się już pewniej. Wiemy mniej więcej czego się spodziewać, co nas czeka i z czym ogólnie ,,to się je”. Mamy doświadczenie, które pozwala nam niektóre rzeczy zrobić lepiej albo po prostu inaczej. Taką jedną ze zmian jakie zauważyłam u siebie jest moje podejście do ubrania dziecka. Brzmi banalnie? Cóż takie właśnie jest. Ale prawda jest taka, że przy pierwszym dziecku nie miałam pojęcia co będzie wygodne dla malucha i przy okazji dla mnie.

Kiedyś

Czytaj przy pierwszym dziecku (czyli ponad 3 lata temu!) nie do końca wiedziałam jak skompletować ubraniową wyprawkę. Nie wiedziałam czego ile potrzeba, jakie to ma być, co jest najbardziej komfortowym rozwiązaniem. Patrzałam głownie na wygląd co może mieć wiele wspólnego z faktem, że nosiłam w swoim brzuchu dziewczynkę. Miałam więc wiele fikuśnych sukienek, które były przeurocze, ale nie do końca wygodne.

Jak wyglądała szafa mojego pierwszego dziecka? Miałam ogrom rzeczy, które były ładne, ale nie do końca funkcjonalne. Szczególnie w tych kilku pierwszych tygodniach bo z czasem uczyłam się co się najlepiej sprawdza. Ale na początku musiałam się nieźle napocić, żeby tego małego berbecia przebrać. Wniosek: miałam za dużo ubrań, które na domiar złego były niewygodne i dla mnie i dla małej.

Dzisiaj

Dziś zdecydowanie nie patrzę na wygląd. Ma być luźno i wygodnie bym ja nie miała trudności z przebieraniem (szczególnie, że mój syn nie potrafi poleżeć dłużej niż dwie sekundy bez obracania się) oraz by mały miał swobodę ruchu. Przez pierwsze pół roku jego szafa składała się głównie z bodów i rampersów (bo urodził się latem) pajaców i półśpiochów. Miał, i wciąż ma. kilka ,,wyjściowych” strojów, ale szczerze nie znoszę go tak ubierać. Dżinsy i koszule są sztywne i nieprzyjemne i ciągle wydaje mi się, że nie jest mu za wygodnie. Może tylko moja paranoja.

Jak tak piszę o moim podejściu do ubioru dziecka, przypomniała mi się jedna sytuacja. Jakieś dwa miesiące temu byłam z synkiem na szczepieniu. Jak wiadomo u lekarza trzeba dziecko rozebrać, więc ubrałam go w pajaca, żeby poszło nam w miarę szybko i sprawnie. Jak mi było głupio, kiedy siedziałam w poczekalni! Wszystkie dzieci były tam ładnie poubierane w jakieś dżinsy i sukienki, jakby szykowały się do zdjęcia. Z jednej strony poczułam się trochę jak fleja, ale z drugiej jedyne o czym myślałam patrząc na te pięknie ubrane dzieciaczki to to, że ich mamom sporo czasu zajmie rozebranie ich do ważenia i ponowne ubranie. Dla mnie im mniej rzeczy do ubrania tym lepiej i przede wszystkim szybciej. Po co męczyć dziecko? Szczepienie samo w sobie jest stresujące. Dlatego ja jak szłam do lekarza ubierałam pajace (teraz mały jest już na nie nieco za duży) najlepiej te z zamkiem błyskawicznym. Swoją drogą ten kto wymyślił to rozwiązanie jest geniuszem! Szkoda, że w Polsce wciąż jest ich tak mało.

Dziś mam trzy główne zasady uzupełniania szafy:

  • ubrania muszą być luźne i zapewniać swobodę ruchu
  • ma być miękko (chodzi mi o miękkość materiału, wszystko co sztywne jest be :))
  • ciuch ma być łatwy do ściągnięcia i założenia

Wiadomo, że każdy rodzic ma do ubierania dziecka własne podejście. Wiadomo też, że maluchy słodko wyglądają mikroskopijnych odpowiednikach naszych ubrań. Ale warto pomyśleć o ich komforcie i swobodzie bo to jednak dzieci. Dzieci, które powinny swobodnie pełzać, rozkraczać się, raczkować i tak dalej. A jak Ty podchodzisz do ubioru dziecka?

2 myśli na temat “Moje podejście do szafy niemowlaka przy pierwszym i drugim dziecku – co się zmieniło

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s