Poród w Irlandii – jak to u mnie wyglądało?

Niedawno pisałam o tym jak wygląda ciąża w Irlandii. Teraz opowiem Wam jak wygląda poród na zielonej wyspie. Zdradzę też dlaczego wspominam go lepiej niż poród w Polsce.

Jak wygląda przebieg pierwszej fazy porodu w Irlandii

Pierwsza faza porodu to czas, kiedy akcja porodowa dopiero się zaczyna. Pojawiają się skurcze i tworzy się rozwarcie. Co robimy w Irlandii, kiedy podejrzewamy, że ten proces się rozpoczął?

  • kiedy wydaje nam się, że godzina zero już blisko, zdzwonimy do szpitala. Musimy podać częstotliwość skurczy i jeśli dostaniemy zielone światło, jedziemy do szpitala.
  • W szpitalu zostajemy zbadani przez położną i jeśli akcja porodowa zostaje potwierdzona przyjmują nas do szpitala.
  • dostajemy łóżko (ja leżałam w sali sześcioosobowej) i na tym etapie nasz partner nie może być z nami
  • leżymy i czekamy na drugą fazę porodu
  • w czasie oczekiwania bez problemu możemy dostać środki przeciwbólowe

Co się dzieje w drugiej fazie porodu?

Druga faza porodu to ten okres, kiedy już nie myśli się logicznie. Ból jest nie do wytrzymania i coraz mniej czasu dzieli nas do spotkania ze swoim dzieckiem. Pomimo tego bólu właśnie ten okres zapamiętałam jako najpiękniejszy w życiu. Ale przejdźmy do konkretów. Co się z nami dzieje w irlandzkim szpitalu, kiedy wejdziemy w drugą fazę porodu?

  • Zostajemy przewiezieni do sali porodowej (przynajmniej ja zostałam przewieziona na wózku, bo na tym etapie nie byłam już w stanie iść samodzielnie)
  • Tam do akcji wkraczają położne, przy mnie były dwie
  • Położne instruują nas w procesie parcia, wspierają i dosłownie trzymają nas za rękę
  • Kiedy dziecko pojawia się na świecie od razu ląduje na naszym brzuchu. Kontakt skóra do skóry trwa dwie godziny (i faktycznie tak jest. W Polsce niestety zabrali mi małego po kilku minutach i od razu go ubrali)
  • W trakcie tego kontaktu zajmują się nami położne i lekarz. Rodzimy łożysko, zostajemy wyczyszczone i zszyte, jeśli trzeba.
  • Później dostajemy przekąskę (u mnie to były dwa tosty i herbata)
  • Dodam, że podczas tego etapu nasz partner cały czas jest z nami

Opieka po porodzie w Irlandii

Po porodzie trafiamy na salę. Jak już wspominałam, leżałam na sali sześcioosobowej. Nie brzmi to dobrze. Wiem. Sześć osób to sporo. Jednak każde łóżko oddzielone jest kotarą dzięki czemu nasza prywatność nie zostaje naruszona. Szczerze mówiąc czułam się bardziej komfortowo w tej sześcioosobowej sali niż w dwuosobowej w Polsce. Wszystko dzięki tej kotarze, która dała mi poczucie intymności i odosobnienia chociaż obok było pięć innych kobiet.

Po porodzie położne dosłownie wciskają leki przeciwbólowe. Mam wrażenie, że głównym celem irlandzkich położnych jest dbanie o komfort matki. I bardzo dobrze! Tak właśnie powinno być. To nie te czasy gdzie trzeba było znosić ból w milczeniu.

W Irlandii nie trzeba spędzać w szpitalu 3 dni. Pierworódki zwykle spędzają w nim 24 godziny, a wieloródki mogą wyjąć nawet po kilku godzinach. Ja akurat leżałam 2 dni, ale to dlatego, że musiałam przyjmować antybiotyk. Bardzo chwalę sobie ten system. Wiadomo, że najlepiej wypoczywa się w domu. Kiedy nie ma medycznych przeciwwskazań, nie ma sensu tak długo leżeć w szpitalu.

Co myślę o jedzeniu w irlandzkim szpitalu?

Ten temat zasługuje na osobny akapit. Bo jedzenie w irlandzkim szpitalu zwala z nóg! Powiem Wam coś jeszcze lepszego. Jest kilka opcji do wyboru! Do tego w menu pojawiają się dania ostre, dość tłuste. Mit odnośnie diety matki karmiącej tam nie istnieje. Możesz jeść wszystko i nikt Cię nie skrytykuje.

Wygląd menu w irlandzkim szpitalu był dla mnie sporym zaskoczeniem. Na plus oczywiście. Nie obraziłabym się, gdyby coś takiego funkcjonowało w polskich szpitalach. Bo jedzenie w irlandzkich szpitalach jest po prostu smaczne.

Dlaczego poród w Irlandii wspominam lepiej niż poród w Polsce?

Powiem wprost. Poród w Polsce był dla mnie ogromnym rozczarowaniem. Cały jego przebieg wpływa na mnie do dzisiaj. Nie miałam zapewnione kontaktu skóra do skóry (choć w karcie jest napisane, że był). I naprawdę wpłynęło to na moje samopoczucie i relacje z dzieckiem w pierwszych dniach.

Z kolei poród w Irlandii zapisał się w mojej pamięci jako magiczne doświadczenie. A wszystko dzięki temu jak wyglądał cały ten proces. Kilka rzeczy wpłynęło na to, że wspominam pobyt w irlandzkim szpitalu bardzo pozytywnie.

  • podejście położnych
  • godziny odwiedzin – w Irlandii można odwiedzić matkę z dzieckiem tylko w określonych godzinach (tyczy się to także taty dziecka). Dzięki temu nie ma zamieszania, nikt ci nie przeszkadza i możesz naprawdę odpocząć.
  • krótki pobyt w szpitalu
  • jedzenie
  • stawianie samopoczucia matki na pierwszym miejscu

Niewielkie różnice mają znaczenie

Tak naprawdę poród w Irlandii i poród w Polsce wyglądają podobnie. Cały proces jest taki sam. To podejście do matki ma tu ogromne znaczenie. Stawianie na jej komfort. Wspieranie jej i bycie zwyczajnie, po ludzku, miłym.

Jedzenie też jest ogromnym plusem, ale bez tego da się obyć. Nie da się jednak obyć bez szacunku, wsparcia i ulżenia w bólu. To coś na co każda porodówka powinna kłaść największy nacisk. Powinna również przestrzegać norm i zapewnić matce to co jej się zwyczajnie należy.

W Irlandii rodzi się po ludzku. Nie trzeba się bać. Nie trzeba niepotrzebnie cierpieć. Nie trzeba obawiać się złośliwych komentarzy. To co pamiętam z tego doświadczenia to ogromne wsparcie, które pozwoliło mi czuć magię tej chwili. Mój poród w Polsce niestety był tego pozbawiony. Dlatego właśnie głośno chwalę irlandzką służbę zdrowia (przynajmniej jeśli chodzi o opiekę nad ciężarną) chociaż i ona ma swoje jasne i ciemne strony.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s